Strona
Główna

Badania
Molekularne

Analiza
Statystyczna

Analiza
Informatyczna

Linki
Kontakt

Forum
Dyskusyjne



Hormony socjalne czyli feromony w komunikacji chemicznej u ssaków.


          Wszystkie stany fizjologiczne, w których mogą znajdować się zwierzęta mają swoje odzwierciedlenie w procesach wydzielania wewnętrznego. Jeśli weźmiemy pod uwagę procesy związane z rozrodem to okaże się, że informacja o stanie fizjologicznym jednego z partnerów powinna dotrzeć również do drugiego i tu pomocne są egzohormony zwane feromonami. Zgodnie z definicją Kalmusa (1964) "feromony są substancjami uwalnianymi przez zwierzęta do otoczenia i wywierającymi specyficzne reakcje ustrojowe u innych osobników tego samego gatunku". Innymi słowy, informacja o stanie fizjologicznym pewnych narządów przekazywana jest wewnątrz ustroju za pomocą hormonów natomiast pomiędzy organizmami za pośrednictwem feromonów. Aktywność gruczołów wytwarzających feromony jest bardzo często zależna od hormonów, wiele spośród egzohormonów to po prostu wydzielane poza ustrój metabolity hormonów. Feromony te inicjują odpowiedz fizjologiczną odbierającego zwierzęcia.

          Feromony dzielimy na; inicjujące, gdy wywołują odpowiedz po czasie potrzebnym dla przebiegu zmian fizjologicznych w endokrinium biorcy, sygnalizujące, gdy wywołują mniej lub bardziej natychmiastową reakcje na uzyskaną informacje, kształtujące, gdy wywołują trwałe zmiany w bechawiorze seksualnym, jeśli działają przed okresem dojrzewania.
          Feromony inicjujące samców są związkami sterydowymi a dokładniej delta16-sterydami o charakterze androgenów. Ich działanie jest typowym przykładem zjawiska typu "hormony > feromony > hormony". Docierając do receptorów "węchowych" zapoczątkowywują reakcje biegnącą, pierwotnie przez centralny układ nerwowy, z kolei poprzez podwzgórze hormonami gonadotropowymi do gonad. Są one odpowiedzialne za występowanie, szeregu zjawisk zbadanych po raz pierwszy u myszy przez poszczególnych badacz od nazwisk, których efekty te wywodzą nazwy;
          Efekt Whittena, substancja zapachowa w moczu samca wywołuje i przyspiesza cykl rujowy samicy. Mocz uzyskany bezpośrednio z pęcherza daje ten sam efekt wiec nie maja tu wpływu inne gruczoły. Efekt ten jest najbardziej widoczny u samic, których cykle rujowe zostały zaburzone przez zgromadzenie ich razem. Wprowadzenie samca inicjuje ich cykle mniej więcej jednocześnie, a do rui dochodzi w ciągu trzech lub czterech dni.
          Efekt Bruce'a, gdy samica myszy w okresie tuż po zapłodnieniu czuje zapach samca odpowiednio różniący się od woni jej partnera, wywołuje szereg zaburzeń neurohormonalnych, nie dochodzi do implantacji, a samica "wraca" do stanu rui. Blastocysty wędrują jajowodami do macicy, ale nie następuje implantacja, ponieważ jajniki nie wytwarzają hormonów niezbędnych do rozwoju odpowiedniego typu endomeritum. Korzyści adaptacyjne, jakie czerpie z tego nowy samiec są oczywiste, lecz trudniej jest zrozumieć, dlaczego miałaby na tym korzystać samica i co za tym idzie, jak taka reakcja mogła powstać w wyniku doboru naturalnego. Jednak można hormonalnie zapobiec temu zjawisku poprzez podawanie samicy protaktyny lub progesteronu w okresie kontaktu z obcym samcem, inny sposób to blokowanie podwzgórza za pomocą rezerpiny.
          Efekt Lee-Boota, gdy w jednym miejscu umieści się cztery samice lub więcej a nie ma tam samców, ruja jest ograniczona, a u 61% badanych zwierząt występuje ciąża rzekoma. Znacznie wydłużają się okresy spokoju płciowego diestus. Zjawisko to nie ulega złagodzeniu nawet po usunięciu opuszek węchowych. Znaczenie adaptacyjne tego zjawiska jest bliżej, nieokreślone, lecz ewidentnie stanowi ono jeden z mechanizmów odpowiedzialnych za redukcje wzrostu populacji w warunkach dużego zagęszczenia populacji.
          Efekt Ropartza, zapach innych myszy powoduje u poszczególnych osobników tego gatunku rozrost nadnerczy i zwiększenie produkcji kortykosterydów, rezultatem tego jest zmniejszenie zdolności reprodukcyjnej zwierzęcia.
          Chciałbym tu umieścić niewielką dygresje, dotycząca genetyki teoretycznej. Wymienione powyżej mechanizmy, gdy jeden organizm wpływa swym biochemizmem na inny rozpatrywać możemy już nie na poziomie osobników, ale genów. Mamy tu wzorcowy przykład "walki o byt" pomiędzy genami. Co więcej jest to przykład jak wpływ genu ujawnia się nie tyle u osobnika go noszącego, ale ostatecznie gen ten swój wpływ przejawia w ciele innego osobnika w tym przypadku geny samca wywołują reakcją w organizmie samicy. Za przykład niech posłuży nam jeden z tych efektów, mianowicie, efekt Bruce'a. Wydawać by się mogło ze efektem fenotypowym genu samca "na zaburzenie rozrodu" u samicy, jest białko kodowane przez ten gen, i to białko interesuje biochemika. Fenotypowe przejawianie się tego białka następuje dopiero później i jest fenotypem interesującym fizjologa czy tez anatoma. Jednakże genetyka zainteresuje ostateczny przejaw tego genu przejaw dający organizmowi kolejny atut w ewolucyjnym procesie doskonalenia. Fenotyp tego genu rozciąga się nadal, powstają feromony, wpływają na przebieg procesów fizjologicznych w ciele samicy i ostatecznym etapem ekspresji jest blokada ciąży u samicy. A wiec samiec posiadający gen "aborcji" będzie faworyzowany w populacji gdyż gdzie tylko się pojawi na wystarczająco długi okres wywołuje blokadę ciąż po innym samcu sam zapładniając samice i rozprzestrzeniając swe genu. Teoretyczna genetyka rozszerzona daje nam odpowiedz na pytanie postawione kilka akapitów wyżej. Jak miałaby na tym korzystać samica? Jeżeli u jakiejś samicy wystąpiłby gen przeciwstawiający się genowi "aborcji" samca, dawałby jej przewagę ewolucyjna i szybko rozprzestrzeniłby się w populacji. Będzie to gen modyfikator dla genu samca. I choć każdy z nich znajduje się w innym organizmie to obydwa maja wpływ na ta samą cechę. Jednakże naciski ewolucyjne na każdy z nich, choć zapewne przeciwne to jednak działają zrówna siła. Musi wiec dojść do pewnej równowagi, w której samicy już nie "opłaca" się inwestować swych zasobów na sprzeciwianie się genom samca. W tej rozgrywce równowaga ta jest korzystna dla samca a raczej jego genów.
          W hodowli zwierząt często mamy sposobność obserwować wpływ feromonów sygnalizacyjnych. U zwierząt gospodarskich najdokładniej poznano feromony wytwarzany przez gruczoły napletka knura. Jest to pochodna przemian testosteronu. Związek ten ma swoista woń i może być praktycznie wykorzystany do wyszukiwania rui u loch. Rozpylony organizmie chlewni wywołuje u samic będących organizmie rui charakterystyczna postawę występującą zwykle przy kryciu. W organizmie knurów wykrywa się szczególnie duże ilości 5-alfa-androstenonu i androstenol, które uważa się za feromony sygnalizujące. Substancje te produkowane są w gruczołach napletkowych knura w ilości zależnej od androgennej funkcji jądra, czyli ich ilość maleje po kastracji.

          Uchyłek napletkowy to obszerne, bo osiągające wielkość kurzego jaja uwypuklenie wypełnione mieszaniną moczu, spermy złuszczonego nabłonka. Obecność feromonów sygnalizacyjnych wpływa na zachowanie seksualne macior wywołując odruch immobilizacji. Według niektórych autorów, usunięcie opuszek węchowych dojrzałym płciowo maciorom zakłóca regularność cyklu płciowego lub nawet powoduje jego zahamowanie.

          U nutrii obecność samca ma wpływ na szybkość dojrzewania samic. U zwierząt tych otwór pochwowy jest zamknięty i otwiera się dopiero z pierwszym cyklem płciowym. Jeśli wśród niedojrzałych samic umieści się obcego samca, pierwszy cykl płciowy pojawia się na około 2 miesiące wcześniej aniżeli samic kontrolnych. Feromony sygnalizacyjne u owiec pozwalają trykowi na wyszukiwanie samicy a stadium rui. Opisane są przypadki przyśpieszenia początku sezonu kopulacyjnego u owiec po wczesnym dopuszczeniu tryka do stada. U owiec wieloskładnikowy feromon płciowy znajduje się również w tłuszczu pokrywającym wełnę tryka.
          Feromonom sygnalizacyjnym przypisuje się także takie bezpośrednie efekty i działanie jak; agresywność samców, podniecenie płciowe czy rozpoznanie młodych przez samice i samca. Woń koźląt umożliwia rozpoznawanie ich przez matkę, podobny sposób odnajdywania potomstwa występuje u kotów. Koza feromonów okresie niespełna godziny po porodzie musi sobie wpoić woń swego dziecka, co następnie zapobiega jego odrzuceniu, nawet po trzygodzinnym odłączeniu od matki. Na powstanie tej więzi wystarczy 5-cio minutowy kontakt.
          Istnienie feromonów kształtujących udowodniono na podstawie doświadczeń nad bechawiorem seksualnym zwierząt będących w okresie neonatolnym karmionych mlekiem matki, które pozbawione zostały sztucznie wrażeń węchowych związanych z płcią, właściwych temu gatunkowi i okresowi życia. Gryzonie hodowane w takich warunkach mają później zakłócona zdolność rozróżniania płci. Jakiś czas temu naukowcy z Francji znaleźli w mleku królicy substancji 2MB2, która sprawia, że dziecko chce ssać i uspokaja się, gdy jest w jej pobliżu. Podobne substancji regulują stosunki pomiędzy mamą a noworodkiem u innych ssaków, w tym ludzi, co jest już udowodnione eksperymentalnie.
          Hormony socjalne jak zwane są feromony, wytwarzane są najczęściej z metabolitów innych związków i wydzielane są przez szereg gruczołów, niektóre z nich to;
          Gruczoł rogowy u kóz rogatych, jest to kilkuwarstwowe skupisko rozgałęzionych gruczołów łojowych, leżących u podstawy koziego z rogów. Są rozmaicie wykształcone w zależności od wieku o płci, natomiast czynności tych gruczołów waha się w związku z cyklem płciowym, co świadczy o związku z komunikacją płciowa.
          Inne owcze gruczoły to, gruczoły zatoki podoczodołowej, które u owcy tworzą narząd podoczodołowy z dużymi pokładami holokrynowych gruczołów potowych. Ich wydzielina gromadzi się w specjalnej kieszonce i jest szczególnie obficie wydzielana w okresie sezonu płciowego jako typowa substancja zapachowa.
          Występujące u owcy gruczoły zatoki pachwinowej znajdują się obustronnie nad podstawą wymienia. Ich tłusta wonna wydzielina zbiera się w kieszonce gdzie miesza się ze złuszczonymi komórkami jej ściany i zwiększa swą wonność.
          Gruczoły miedzy palcowe u owcy znajdują się pomiędzy palcami kończyn tylnych i służą do zostawiania zapachowych śladów. Służą wiec do odnajdywania osobników własnego stada nie będąc związane z rozrodem. Jednak i one wywołują przecież kaskadę reakcji biochemicznych i fizjologicznych, których skutkiem jest podążanie bródkowy kierunku innych osobników stada.
          Mięsożerne zwierzęta hodowane w domach również posiadają bogatą "feromonologie". Jest czasem jeden z problemów w utrzymywaniu tych zwierząt w domu. Roczny kocur jest dojrzałym samcem. Przede wszystkim pryska cuchnącym moczem do wysokości metra swój rewir, ostrzegając w ten sposób rywali przede wtargnięciem na jego teren, a także informując kotki o swej obecności. Oduczyć zwierze znakowania terenu nie można, ponieważ jest to normalna fizjologiczna czynność zdrowego dorosłego kocura. Psy natomiast tarzają się wtedy, gdy wyczuwają nietypowy według nich zapach. Atawistyczna chęć zaniesienia członkom stada informacji o znalezisku sprawia, że pies ze szczególnym zapałem szuka wtedy bliskich kontaktów z domownikami lub tarza się na dywanie. Główne gruczoły tych zwierząt to; Narząd grzbietowy ogona samca kota to zapachowy gruczoł łojowy, który u lisa nosi nazwę gruczołu fiołkowego. Gruczoły około odbytowe u psa to gruczoły dostarczające wodnistej zapachowej substancji. Gruczoły zatoki przyodbytowej u kotów i psów są to parzyste gruczoły z obu stron otworu odbytowego. U pewnych mięsożernych np. u cywety gruczoły te dostarczają ważnego w przemyśle perfumeryjnym cywetu. To te gruczoły są potężną "bronią" skunksa.
          Jednym z niewielu przypadków, w którym sygnały chemiczne podniecenia seksualnego zostały w pełni poznane jest wspomniana trzoda chlewna i jej dziki odpowiednik dzik. Naturę chemiczna woni samców tych zwierząt stanowi mieszanina 5?-androst-16-en-3?-olu i jego 3-ketonu. Związki te metabolity testosteronu maja silną woń piżma. Woń ta ma tak silne działanie na samice, że nawet po kilku dniach po usunięciu z klatki samca przyprowadzone tam samice w rui natychmiast przyjmują pozycje gotowości do kopulacji. Źródłem feromonów u knura są jądra, a ich prekursorami są androgeny. Feromony są gromadzone w śliniance żuchwowej. W śliniance tej wykryto biała silnie wiążące feromony. Poza śliną feromony są obecne w pocie i tkance tłuszczowej. Knur po usunięciu gruczołów żuchwowych nie wywołują u loch charakterystycznego zachowania seksualnego. Ślinianki te produkują śliną śluzową, która jest ciągliwa, charakterystyczne kłapanie żywą u knur podczas podniecenia seksualnego powoduje obfite wydzielanie spienionej śliny. Jednak w jej powstawaniu ogromną rolę odgrywa unaczynienie gruczołów ślinowych. Ilość krwi przepływająca przez 1g tkanki gruczołowej w stanie spoczynku przewyższa o około 20 razy przepływ krwi przez 1g mięśnia szkieletowego w spoczynku. Charakterystyczne dla ślinianek są liczne anastomozy tętniczo-żylne i żyły zamykające. Obecność tych połączeń wpływa na możliwość zmian intensywności zaopatrzenia w krew odcinków wydzielniczych. Regulacja wydzielania odbywa się poprzez kontrole układu nerwowego. Przednia część tworu siatkowego pnia mózgu reaguje wydzielanie z gruczołów ślinowych żuchwowych i podjęzykowych, tylna zaś odpowiada za przyuszne. Również przednia część podwzgórza spełnia ważną rolę w reakcji wydzielania śliny. Efektem tego skojarzenia, są zmiany sekrecji śliny w różnych stanach emocjonalnych. O składzie śliny decyduje również bodźce nerwowe zależnie od tego czy pochodzą z układu współczulnego czy przywspółczulnego. Widzimy, więc że regulacja wydzielania śliny ze ślinianki żuchwowej a co za tym idzie wydzielanie feromonów jest dokładnie kontrolowane i regulowane. Działanie tych substancji nie jest przypadkowe to w pełni funkcjonalny mechanizm.

          Jak już wspomniano, poza śliną androstenonon jest też u męskich osobników obecny w pocie i w tkance tłuszczowej, co wywołuje różnie określany nie przyjemny zapach szczególnie, kiedy tłuszcz jest ogrzewany. Dlatego też wszystkie męskie świni przeznaczone do tuczu są kastrowane. Ale wykastrowane knurki produkują mięso tłuściejsze niż knury z jądrami. Świnie Naravé z wysp oceanii mają upośledzony enzymatyczny szlak produkcji hormonów steroidowych. Ale ten sam enzymy, które produkują androstenon produkują też testosteron, gdyż szlak upośledzony jest na początku ścieżki biochemicznej. Wiemy o tym gdyż androstenon ni posiada właściwości androgennych. Wada ta w szlaku syntezy testosteronu, jest łatwa, do zauważenia gdyż objawia się fenotypowo. Osobnik z tą wadą to świnia o cechach obu płci, czyli hermafrodyta. Osobniki takie, choć w procesie produkcji mięsa wykazują cechy samców to jednak ich mięso jest wolne od nieprzyjemnych woni gdyż nie posiadają męskich hormonów płciowych oraz męskich feromonów. Stąd taż są one cenione jako zwierzęta rzeźne przez tubylców.
          Powszechnie uważa się, że receptorem substancji o charakterze feromonów jest zmysł węchu, ale czy tak jest w każdym przypadku dostępne rozproszone informacje przekonują mnie, że tak nie jest i to, co jest esencją feromonologii jest o wiele bardziej "ulotne i poza zmysłowe".


Okolica węchowa i narząd lemieszowo-nosowy jako odrębne anatomicznie, dwa funkcjonalnie różne układy węchowe.


          Węch dla większości ssaków ma fundamentalne znaczenie dla przeżycia, dostarczając niezbędnych informacji o otaczającym środowisku. Umożliwia rozpoznanie źródeł pożywienia, wykrycia konkurentów i drapieżników, oraz lokalizacje potencjalnych partnerów seksualnych. Właśnie ze względu na szereg funkcji zmysł powonienia jest bardziej rozbudowany od pozostałych. Ssaki mają zdolność rozpoznawania blisko 10 000 różnych zapachów, za pomocą około 1000 różnych receptorów węchowych, co jest imponujące w stosunku do trzech rodzajów receptorów wzrokowych. Węch składa się właściwie z dwóch anatomicznie i fizjologicznie samodzielnych układów czuciowych. Pierwszy z nich służy do percepcji rozproszonych w atmosferze cząsteczki zapachowych, natomiast drugi pozwala na odbiór właściwie bezwonnych feromonów.
          Nie cała jama nosowa ssaków jest narządem zmysłowym, w tylnej jej części znajduje się okolica węchowa wyścielona nabłonkiem węchowym. To właśnie tu znajdują się receptory węchowe, do których z prądem powietrza dostają się cząsteczki zapachowe. Jednak oprócz nabłonka okolicy węchowej w pobliżu kości lemieszowej nosa znajduje się narząd lemieszowo-nosowy, i to właśnie ta struktura jest odpowiedzialna za odbiór właściwych, feromonów.
          Gryzonie takie jak myszy i szczury tworzą obraz taczającego ich świata w znacznej mierze poprzez docierające do nich wrażenia węchowe. Szczególnie silne wrażenie robią zapachy na ślepym jeszcze osesku tych ssaków. Myszy i szczury podobnie jak inne ssacze niemowlęta uczą się w dzieciństwie, czego maja szukać u przyszłych partnerów, ale dla nich od wyglądu ważniejszy jest zapach. Rozpoznają między innymi zapach swojej matki, dzięki temu, że w ciągu pierwszych dziesięciu dni życia maja zdolność zapamiętania określonego aromatu i później zawsze próbują znaleźć jego źródło. Myszy, które w czasie, gdy były jeszcze oseskami wychowywane były przez eksperymentalnie perfumowanych rodziców, po osiągnięciu dojrzałości wykazywały charakterystyczne preferencje seksualne. Dojrzałe samice częściej wybierają jako partnerów samce pachnące perfumami takimi, jakimi spryskiwane byli ich rodzice. Natomiast samce nieperfumowane cieszyły się u takich samic mniejszym powodzeniem. W innym eksperymencie młode samce szczurów były wychowywane przez samice, których sutki i zewnętrzne narządy rozrodcze skrapiane były zapachem cytrynowym. Po spotkaniu synów pachnących cytryną matek z samicami o cytrynowym zapachu, szybciej dochodziło do kopulacji niż po spotkaniu z inną niepachnącą cytryną samicą. Odwrotne preferencje wykazywali synowie nieskrapianych cytryną matek.
          Jeżeli jednak daje się gryzoniom możliwość wyboru, najpierw węszą a następnie odnajdują partnera, którego geny głównego układu zgodności tkankowej MHC są znacznie różniące się od swoich własnych. Mysz wykorzystuje układ ten do rozpoznawania pokrewieństwa. Ponieważ zapach ciała jest u tych zwierząt uwarunkowany genetycznie, podobne geny warunkują podobne zapachy. Samica myszy wybiera zwykle samca o odmiennym zapachu a co za tym idzie odmiennym zestawie genów, unika w ten sposób kojarzenia krewniaczego, które jest niekorzystne dla żywotności młodych. Młodych gniazdach preferują natomiast swoje siostry, co pomaga przeżyć jej potomstwu oraz najbliżej spokrewnionym kuzynom.
          Z jednej strony gryzonie poszukują partnerów seksualnych preferują takich, którzy pachną tak jak ich rodzice z drugiej partnerzy ci odznaczać się muszą odmiennym zestawem genów i tym samym produkowanych feromonów. Ta pozorna sprzeczność wynika z odmiennych funkcji zapachów i feromonów. Zapach ciała rodzica, młode wpajają sobie jako orientacyjny obraz przyszłego gatunkowo odpowiedniego partnera seksualnego. U zwierząt o słabym węchu jak np. naczelne obraz taki wpajany jest wzrokowo. Jeśli chodzi o ptaki to obraz ten może mieć charakter wokalny. Jednak dla gryzoni to głównie obraz węchowy. Doświadczenia ukazują, że może być on obiektem manipulacje względu na wpływ czynników środowiska na zapach zwierzęcia. Feromony natomiast pozwalają w subtelny sposób wykrywać nie zauważalne różnice w pokrewieństwie wśród tych zwierząt. Możliwość taka ma nie wątpliwie ogromne zalety i jest korzystna dla zwierząt. Unikając chowu wsobnego zabezpieczają swoje potomstwo przed bardzo często szkodliwą homozygotycznością, która może być letalna dla wielu cech genetycznych. Więc zdolność rozróżniania stopnia pokrewieństwa jest bardzo ważną umiejętnością. Dzięki podwójnemu układowi detekcji możliwe jest pogodzenie tych sprzecznych wydawałoby się dążeń zapachowych.
          Jama nosowa ma niejednorodną budowę, wyróżnia się w niej okolice węchową i okolice oddechową. Ta pierwsza wywodzi się z pierwotnej jamy nosowej widnych kręgowców. Jama ta ma postać parzystych ślepo zakończonych wgłębień pełniących funkcje węchowe i niemających połączenia z innymi narządami. Pierwotna jama gębowa dzieli się na część górną i dolną poprzez ciągłe podniebienie. Część dolna tworzy jamę ustną ostateczną, natomiast górna łączy się z dołkami węchowymi tworząc część oddechową jamy nosowej ostatecznej. To w części oddechowej pochodzącej z pierwotnej jamy ustnej, znajduje się narząd lemieszowo-nosowy zwany również przylemieszowym. Ewolucyjnie odpowiada on organowi Jacobsona niższych kręgowców. Narząd przylemieszowym to ślepo zakończona rurka, której otwarty koniec uchodzi do przewodu siekaczowego, który jest krótkim przewodem obustronnie przebijającym dno jamy nosowej i uchodzącym do jamy ustnej. Przewód ten u różnych gatunków może być otwarty jedynie do jamy nosowej lub ustnej. Jama nosowa ssaków oddzielona podniebieniem od jamy ustnej kontaktuje się z nią jedynie przewodem siekaczowym, jeśli występuje jest ostatnim bezpośrednim połączeniem obu struktur. U ssaków takich jak np. gryzonie narząd przylemieszowym położony jest na dnie jamy nosowej i otwiera się do niej, u kopytnych otwiera się do jamy nosowej. Kopytne posługując się nim przybierają charakterystyczną postawę zamykając otwory nosowe, uchylając pysk i szeroko rozwierają narząd przylemieszowym, aby wyczuć nim obecność specyficznych substancji.

          Wdychane z powietrzem cząsteczki substancji wonnej natrafiając na nabłonek węchowy wiążą się z wyspecjalizowanymi białkami osadzonymi w błonie komórkowej rzęsek wytwarzanych przez komórki nabłonka. To właśnie te białka są właściwymi receptorami węchowymi. Jak każde białko tak i dla receptorów, sekwencja aminokwasów jest zakodowana w postaci genu. Badając geny kodujące receptory różnych woni i feromonów wykazano, że sekwencje aminokwasów w białkach receptorów obu nabłonków węchowych są odmienne. Różnice te to kolejny dowód na potwierdzenie twierdzenia, że oba układy detekcji ewoluowały niezależnie od siebie.
          Związanie substancji zapachowych przez receptory inicjujące bodziec elektryczny w komórkach receptorowych nabłonka węchowego, który przekazywany jest aksonami przez otwory w blaszce kości sitowej do opuszki węchowej. Wszystkie te eksony nazywane nićmi węchowymi w rozwoju embrionalnym są początkowo jednolitym powrózkiem nerwowym. Nabłonek okolicy węchowej przekazuje impulsy do opuszki a z stąd przekazywane są one do wyższych ośrodków kory węchowej, w których właśnie powstają subtelne złożone reakcje emocjonalne. Narząd przylemieszowym przekazuje impulsy poprzez tzw. nerw krańcowy, który występuje u wszystkich zwierząt posiadających ten organ. Jest to w zasadzie skupienie tych samych nici węchowych, które docierają do okolicy węchowej jednak drogi przewodzenia obu aparatów węchowych są rozbieżne. Włókna nerwu krańcowego biegną wspólnie z nićmi węchowymi do opuszki węchowej. Tam jednak oddzielają się i jako osobna wiązka otoczona oponą miękką przebiegają do okolicy prążka węchowego i węchowego tym miejscu wnikają w głąb struktur mózgu. Omijając ośrodki poznawcze przekazują sygnały bezpośrednio do ośrodków reakcji emocjonalnych i zachowań wrodzonych. Przylemieszowym układ czuciowy zawiaduje właśnie wrodzonymi zachowaniami. Okolica węchowa i narząd przylemieszowym wyposażone są, więc w oddzielne drogi przewodzenia informacji, które dostarczane są do różnych struktur neuronalnych w mózgu. Wiąże się to z często podświadomym odbieraniem sygnałów chemicznych za pomocą feromonów. Reakcje zwierząt wywołane przez te związki są często natury instynktownej bez angażowania wyższych czynności mózgu.
          Narząd powonienia podobnie jak smaku należy do zmysłów prymitywnych. Narządy słuchu i wzroku należą w przeciwieństwie do niego do zmysłów młodszych i mniej zaawansowanych ewolucyjnie. Należy on do filogenetycznie najstarszej części kresomózgowia, czyli do, węchomózgowia, którego częścią jest opuszka węchowa. Tak jak często węchu i smaku określa się zmysłem detekcji chemicznej, choć są to oddzielne układy percepcji, tak też na zmysł węchu składa się dwa niezależne układy; okolicy węchowej i narządu przylemieszowego. Narząd węchu zajmuje szczególne miejsce wśród zmysłów ze względu na jego bezpośredni związek z układem limnicznym, łączy się on z jądrem migdałowym, które to jest ośrodkiem emocji, jak również z hipokampem, czyli ośrodkiem odpowiedzialnym w mózgu za pamięć.
          Ssaki wykorzystują wrażliwość na substancje chemiczne, by zdobywać niezbędne informacje. Wykorzystują je, by kierować się w miejsca gdzie np. znajduje się pożywienie, schronienie lub partner, czyli sytuacje pożądane, może również dzięki nim omijać niebezpieczeństwa, czyli sytuacje niepożądane. Stąd ten emocjonalny podział odbieranych bodźców na pozytywne umożliwiające przetrwanie i negatywne zagrażające przeżyciu zwierzęcia.


Komunikacja feromonalna za pomocą bezpośredniego wchłaniania do układu krwionośnego.


          Osiągnięciem ostatnich lat są badania dowodzące, że część z feromonów może przenikać i wywoływać u odbiorcy określone stany fizjologiczne z pominięciem struktur receptorów chemicznych. Badana dostarczające na to dowodów przeprowadzono znów u świń, a Feromonom, który posiada taką drogę przekazywania bodźców z pominięciem narządu węchu okazał się androstenol. Udowodniono, że jest on wchłaniany poprzez błony śluzowe tarczki ryja u loch i bezpośrednio przedostaje się do krwi wraz, która rozprzestrzenia się po organizmie samicy. Narządem docelowym dla tego związku jest mózg a szczególnie przysadka mózgowa gdzie jest on zatrzymywany.
          Szczegółowe badania wskazały na specyficzny mechanizm transportu feromonów wraz z krwią. O tym czy samica powinna reagować na obecność samca podnieceniem gotowości a do krycia decyduje jej stan fizjologiczny a dokładnie faza jej cyklu płciowego. Więc ma om ona okresy, gdy informacja ta ma dla niej ogromne znaczenie oraz okresy, gdy jest zbędna. U loch wykształcił się mechanizm służący do intensyfikacji detekcji obecnego ewentualnie sygnału właśnie w okresie, gdy jest ona gotowa do zapłodnienia. Krew żylna odpływająca z nosa może być kierowana dwoma drogami w zależności i od fazy cyklu, w jakiej znajduje się właśnie locha. Jedna z tych dróg prowadzi przez żyły twarzowe do krążenia ogólnego. Druga droga prowadzi do około przysadkowej zatoki żylnej. W okresie około owulacyjnym wyjątkowo grubościenne żyły nosa i twarzy przekierowywuja poprzez swe skurcze mniejsza lub większa ilość krwi w kierunku przysadki. O sile skurczu mięśniówek tych naczyń żylnych decyduje głównie estradiol. Mimo ze reakcje żył wywołuje już sama obecność feromonów to jednak hormony samicy decydują gdzie skierować prąd krwi a wraz z nim samcze egzohormony. Androstenol płynąc z krwią w kierunku mózgu dociera do około przysadkowego kompleksu naczyniowego gdzie z żyły nosowej na zasadzie przeciwprądowego mechanizmu przenika do krwi tętniczej sieci tętniczej szyjnej i bezpośrednio dociera do podwzgórza i przysadki.
          Dalszy przebieg reakcji jest już typowy dla neurohormonalnej kontroli rozrodu u loch. Synchronizacja i dalszy przebieg procesów hormonalnych odbywa się za pośrednictwem układu podwzgórzowo-przysadkowego.


Komunikacja chemiczna u człowieka Homo sapiens sapiens.


          Substancje chemiczne wywołujące wrażenia zapachowe wpływają na nasze zachowanie w znacznie większym stopniu niż nam się wydaje. W znacznej mierze zawiadują naszym samopoczuciem i nastrojami. Właśnie ten fakt wykorzystywany jest w aromaterapii. Jednak najsubtelniejsze i trudno uchwytne zależności wykazują ludzkie zachowania w powiązaniu z feromonami. Nie ma wątpliwości, ze ludzka wrażliwość nie dorównuje zwierzęcej, ale jest już pewne ze i gatunek nasz nie jest obojętny na "wonny powab" płci przeciwnej. Feromony u wszystkich ssaków regulują stosunki społeczne i zachowania płciowe. Te relacje dotyczą również człowieka. Narząd detekcji tych związków związany jest z powonieniem, które swą działalnością rozpoczyna już bardzo wcześnie, bo już u wcześniaków stwierdzona reakcje na zapach. W wieku około 14 tygodni pojawia się rozróżnianie wrażeń węchowych. Natomiast w wieku 7-8 lat dziecko wykazuje sprawność dorosłego człowieka w percepcji węchowej. Jednak, choć z wiekiem narząd powonienia w postaci okolicy węchowej jamy nosowej nabiera sprawności rozwijając się, to właściwym organem "czucia" feromonów jest wydawałoby się zanikający z wiekiem narząd lemieszowo-nosowy. Układ ten czynny jest przede wszystkim podczas życia płodowego i w okresie niemowlęctwa. Jednak, choć jako dojrzali lidzie posługujemy się detektorem woni głęboko w jamie nosowej w postaci nabłonka węchowego odpowiedniej okolicy, to narząd przylemieszowym nigdy nie zanika i nie zauważalnie spełnia swoją funkcje.

          To właśnie badając ten narząd naukowcy w ostatnim czasie wprowadzili do słownika nowe słowo, womeroferyny. Oznacza ono nic innego jak substancje wykrywane za pomocą narządu lemieszowo-nosowego. Nazwa ta pochodzi od łacińskiej nazwy receptora, czyli vomeronasal organ, VNO.
          Narząd lemieszowo-nosowy zwany przylemieszowym nazwę swa zawdzięcza położeniu w pobliżu kości lemieszowej. U człowieka ma postać lekko zaznaczonych woreczków leżących w pobliżu nozdrzy po obu stronach przegrody nosa. Narząd ten u człowieka uważany jest za szczątkowy i ma postać krótkiego ślepo zakończonego kanalika o długości nieprzekraczającej 1cm. Rusztowanie dla tego narządu stanowi chrząstka szklista, którą pokrywa błona śluzowa. Większość z tej błony ma budowę nabłonka oddechowego, jednak mały odcinek ściany przyśrodkowej pokryty jest nabłonkiem węchowym. Cały narząd przylemieszowy biegnie ku tyłowi wzdłuż chrząstki przegrody nosa przylegając do chrząstki lemieszowo-nosowej. Organ ten rozpoczynając się niewielkim otworkiem po obu stronach przegrody dolnego odcinka chrząstki przegrody nosa, kontaktuje się z przewodami trzysiecznymi. Przewody te biegną w kanale trzysiecznym z dna jamy nosowej do sklepienia jamy ustnej i są ostatnią pozostałością połączenia jamy ustnej i nosowej. Oba przewody trzysieczne w jamie ustnej uchodzą w okolicy brodawki trzysiecznej.
          Włókna nerwu krańcowego, które unerwiają narząd przylemieszowy w swej drodze do mózgu omijają ośrodki analizujące kory mózgowej, bezpośrednio dochodząc do ośrodków starszych filogenetycznie, które odpowiedzialne są za reakcje emocjonalne i popędowe. Dlatego właśnie z działania narządu przylemieszowego nie musimy sobie zdawać sprawy a nawet ich nie musimy czuć. Ominięcie ośrodków świadomości pozwala na jego niezauważalną prace.
          Choć nieporównywalnie mały w stosunku do innych ssaków i często zanikający narząd przylemieszowy nadal pełni swoją funkcję. Badacze przedstawiają wyniki doświadczeń, z których wynika, że niektóre kobiety wraz z potem z okolic pachowych wydzielają substancje o charakterze feromony, które są w stanie zaburzyć cykl menstruacyjny innych kobiet, znajdujących się w pobliżu. Obecność ta musi być oczywiście odpowiednio długa. Przeprowadzone doświadczenia wskazują jednoznacznie, że substancje chemiczne izolowane z potu kobiet znajdujących się w różnych fazach cyklu menstruacyjnego mogą zmienić cykliczność owulacji u innych kobiet przebywających stale w bliskim otoczeniu. Używając gazików z bezwonnymi wymazami z dołów pachowych wcierano feromony w górną wargę innych kobiet. Po kilku miesiącach tej procedury u kobiet, które miały wcierany feromony cykle menstruacyjne zsynchronizowały się. Fakt ten jest powszechnie znany u kobiet przebywających ze sobą dużo czasu jak współlokatorki w pokoju czy więźniarki w celi. Kobietom tym nie trzeba nic wcierać wystarczy sama obecność innych kobiet. Feromony są w tym przypadku sygnałami komunikacji pomiędzy przedstawicielkami tej samej płci. Jednak znakomita większość przekazywanych tą drogą informacji dotyczy płci przeciwnych. By zbadać wpływ męskich feromonów na cykl menstruacyjny zastosowano te samą procedurę, jednak waciki nasączono bezwonnym wymazem z dołów pachowych mężczyzn. Wielokrotna ekspozycja na męskie feromony powodowała u wszystkich kobiet normalizacje cyklu, który stawał się nadzwyczaj regularny. Naukowcy wykonali wiele doświadczeń używając bawełnianych podkoszulek. Uczestnicy takich eksperymentów przez dwie lub trzy noce nie zmieniają górnej bielizny a następnie oddają ją uczonym. Bielizna ta wąchana jest następnie przez przedstawicieli płci przeciwnej. Mężczyźni bez trudu identyfikują po zapachu kobiety uznane przez nich za urodziwe i za takie typowane przez niezależną grupę mężczyzn sędziów.
          Kobiety w tym teście wypadają gorzej, jeśli chodzi typowanie. Rozpoznają tych najprzystojniejszych tylko wtedy, gdy są w okresie płodności, gdy czułość na feromony jest największa. Ewolucyjnie jest to uzasadnione, gdyż tylko wtedy jest to najbardziej przydatna umiejętność. Poza okresem płodności jak donoszą niektórzy badacze, kobiety typują przeciwnie. Najprzystojniejsi panowie pachnieli według nich najmniej atrakcyjnie, natomiast jako najatrakcyjniejsze zapachy, wskazywały one na te próbki, które pochodziły od mężczyzn wskazanych przez nie jako mniej atrakcyjni. Odwrotność ta wynikać może z kształtowanego podczas życia pojęcia atrakcyjności płciowej. Kobiety wybierały mężczyzn, którzy według nich są atrakcyjni, ale ich kryteria powstały w wyniku doświadczeń i obserwacji życiowych. Nie bez znaczenia jest tu również obraz wpojony jeszcze w okresie dzieciństwa i obecności z rodzicami. Natomiast wybór zapach uwarunkowany był podświadomym kryterium podobieństwa profili genowych. Okazało się, że kobiety mają tendencje do wybierania podkoszulek noszonych przez mężczyzn o odmiennych profilach genowych niż ich własny. Wybierając podkoszulkę, kobiety często dodawały komentarz, że pachną podobnie jak byli narzeczeni czy wręcz obecni. Dyskwalifikowały zaś te, które pachniały podobnie do bielizny ojców i braci. Eksperymenty z koszulkami wykazały, że kobiety uważały za najbardziej pociągający zapach koszulek noszonych przez tych mężczyzn, którzy mieli najbardziej odmienny profil genetyczny w rejonie głównego układu zgodności tkankowej. Wszelkie efekty związane z odczuwaniem feromonów przez kobiety związane są z ich stanem hormonalnym. Jednym z przykładów różnic są właśnie rozbieżności w wyborze w okresie płodności i poza nim. Drugim jest zaburzający wpływ pigułek antykoncepcyjnych. Kobiety zażywające te środki cały czas są w stanie fizjologicznym symulującym ciąże, co odwraca wynik testu na zależność wyboru mężczyzn od jego profilu MHC.
          Udało się również zidentyfikować niektóre z substancji o charakterze feromonów, występujące u ludzi. W męskim pocie występują dwa ważne związki i są to; androstenol i jego produkt utlenienia androstenon. Oba to pochodne testosteronu. Wyniki wskazują, że przyjemną woń ma dla kobiet androstenol, natomiast zapach drugiego określają jako zapach moczu. Jest go jednak w pocie znacznie więcej. Większość kobiet reaguje odrazą na próbkę zawierającą syntetyczny androstenon. Jednak te, które przechodzą właśnie owulacje reagują obojętnie. Androstenon stanowi, więc feromony, który odpycha kobiety nie przygotowane na zapłodnienie, natomiast pozwala na zbliżenie do kobiety w czasie płodności, co jest ewolucyjnie bardzo korzystne. Obecność w powietrzu kwasów tłuszczowych naturalnie występujących w wydzielinie pochwy wpływa na postrzeganie atrakcyjności przez mężczyzn. Pięciominutowa inhalacja syntetycznie wytworzonym roztworem tych kwasów powoduje u mężczyzn zaliczenie do grona atrakcyjnych więcej kobiet, niż bez tej inhalacji. W grupie atrakcyjnych umieszczali nawet te, które poprzednio odrzucali. Fizjologia mężczyzn zmienia się również w zależności od składu mieszaniny kwasów tłuszczowych. Jeżeli wdychali kwasy tłuszczowe odpowiadające okresowi owulacji, to poziom testosteronu w śliniankach wyraźnie wzrastał, co było nieznaczne w reakcji na kwasy z innych faz cyklu kobiet. Woń wody natomiast poziom ten obniżała. Jest to kolejne ewolucyjne przystosowanie do wykrywania ukrytego cyklu i momentu owulacji.

          Niektórzy badacze uważają, iż ludzie, z pomocą węchu są w stanie rozróżnić odmienne zestawy MHC nawet u tak odległego gatunku jak myszy, co wskazywałoby na znacznie bardziej funkcjonalny jeszcze narząd przylemieszowy niż moglibyśmy przypuszczać.

          Gruczoły wonne maja budowę zbliżoną do gruczołów potowych. Jednak są od nich większe a ujście znajduje się w mieszkach włosów nad ujściami gruczołów łojowych a nie na powierzchni skóry. Wydzielina gruczołów wonnych zawiera składniki lotne związane z rasą, płcią i innymi cechami osobniczymi gruczoły te występują w różnych miejscach, jednak większość z nich skupia się w polu płciowym, od odbytu gdzie noszą nazwę gruczołów około odbytowych, poprzez zewnętrzne narządy płciowe, czyli wzgórek łonowy i przyległą do niego skórę brzucha okolicy krocza, moszna lub wargi sromowe większe. Dalej ciągną się wzdłuż linii brzucha do dołów pachowych i otoczek brodawek sutkowych. Poza rym na skrzydłach nosa i okolicy warg. Wydzielina gruczołów zapachowych jest płynna i powstaje jak w typowych gruczołach apokrynnych. W czasie intensywnej działalności wydzielniczej na powierzchni komórek gruczołowych tworzą się uwypuklenia, w których zbiera się wydzielina, która wydostaje się do światła odcinków wydzielniczych, a stąd na zewnątrz gruczołu. Większość z tych gruczołów nasila swoją czynność szczególnie w okresie pokwitania i stopniowo zaprzestaje funkcjonować po tym okresie. Kobiety posiadają tych gruczołów znacznie więcej a ich fizjologia uzależniona jest od cyklu miesięcznego.


Główny układ zgodności tkankowej jako immunologiczny wyznacznik pokrewieństwa,
wykrywanego za pomocą feromonów.


          Odbiegniemy na moment od głównego tematu by przedstawić koncepcje celu występowania części feromonów głównego życiu zwierząt. Prócz oczywistego procesu rozpoznawania fazy fizjologicznego stanu układu rozrodczego i wzajemnych regulacji tych cyklów wzajemnie przez osobniki stykające się ze sobą, istnieje koncepcja wzajemnego rozpoznawania podobieństwa genetycznego wynikającego głównie ze spokrewnienia. Nie zagłębiając się głównego tajniki i zawiłości przedstawię tutaj jedynie zarys mechanizmów służących temu procesowi.
          Obecność głównego układu zgodności tkankowej MHC wykazano podczas badań odrzucania przeszczepów skóry u gryzoni takich jak myszy laboratoryjne. Jest to zespół genów kodujących glikoproteiny odpowiedzialne za odrzucanie przeszczepów. Glikoproteiny te tworzą antygeny służące prezentacji własnych limfocytom T układu odpornościowego obcych antygenów. Antygenów skład tego układu u myszy wchodzi zestaw genów leżących wzdłuż chromosomu 17. Obejmuje on kilka regionów łącznie zaliczanych do kompleksu H2.Geny należące do tego regionu charakteryzują się wybitnym poliformizmem. Każdy z nich występować może pod postacią od kilku do u niektórych kilkuset allelicznych odmian. Według dotychczasowych danych genów MHC u myszy jest około 30. Również ludzki układ główny zgodności tkankowej HLA jest układem nad wyraz polimorficznym. U człowieka znajduje się on w 6 chromosomie i obejmuje ponad 100 genów i ponad cztery miliony par zasad. Jednak nie wszystkie geny tego kompleksu kodują białka dla głównego układu zgodności tkankowej człowieka. Są tu również geny odpowiedzialne za białka. Są tu zapisane sekwencje np. enzymu 21-hydroksylazy, która uczestniczy w metabolizmie steroidów a wiec związków, do których należą również hormony płciowe tak męskie jak i żeńskie, oraz innych białek. Oprócz układu głównego zgodności tkankowej istnieje jeszcze wiele bocznych genów zgodności tkankowej, które porozrzucane są po całym genotypie człowieka. Wpływ ich może również mieć ogromne znaczenie dla całości układu immunologicznego. Określone cząsteczki HLA występujące u człowieka mogą wiązać się ze zwiększonym lub zmniejszonym ryzykiem na zapadnięcie na określone schorzenia. Niektóre z nich ryzyko takie zmniejszają zapobiegając np. malarii, rakowi czy zapaleniu stawów inne je zwiększają działając antagonistycznie. Zależności takie zidentyfikowano dla około 500 schorzeń i chorób.
          Niespotykany polimorfizm genów głównego układu zgodności tkankowej ma niezaprzeczalnie ewolucyjnie pozytywne znaczenie dla zwierząt. To właśnie w zestawie tych genów znajdują się i takie, które występować mogą pod postacią kilkuset alleli, czemu nie mogą dorównać, żadne inne geny. W izolowanych populacjach gdzie większość mieszkańców ma identyczny haplotyp HLA rodzi się część homozygot pod względem tych, alleli. Jednak selekcja preferuje tu wyraźnie heterozygotyczność, co podtrzymuje prawdopodobieństwo heterozygotyczności w kolejnych pokoleniach. Właśnie selekcja naturalna indukuje tak szeroki zakres alleli dla tych genów, które przecież zapobiegają inwazji mikroorganizmu przed infekcjami z zewnątrz, wirusami i innymi mikroorganizmami. Wysoka polimorficznosc i heterozygotyczność zwiększa możliwość obrony i przeżycia po ataku, patogenów chorobotwórczych. Zaobserwowana zmniejszona odporność przeciwwirusowa u takich gatunków jak gepard wiąże się ze skromnym zasobem u tego gatunku, polimorficznych cząstek MHC. Wpływ na to miało odradzanie się całej populacji z bardzo małej ilości osobników. Taki proces wąskiego gardła zachodził u tych zwierząt prawdopodobnie dwa razy i spowodował zubożenie ilości cząstek MHC w porównaniu z innymi wielkimi kotami. Stad tez ogromna wrażliwość gepardów na wszelkie substancje zapachowe związane z innymi osobnikami gatunku.
          Gryzonie, jeśli tylko się im na to pozwoli dokonują same precyzyjnie wyboru partnera płciowego. Także i tutaj jak w większości aspektów życia tych zwierząt decydującą rolę odgrywa zapach. Wybór pada na osobniki pachnące w sposób odmienny niż zapach własny a odnaleziony partner ma geny MHC znacznie różniące się od własnych. Właśnie taki wybór ma ewolucyjnie największą wartość gdyż umożliwia zwiększenie różnorodności genów u potomstwa. Wygląda na to, że w moczu gryzoni zawartość feromonów i jego zapach są zależne od zestawu genów MHC stwierdzonego u danego zwierzęcia. Jednak zależności te muszą być o wiele bardziej złożone gdyż w płynach tkankowych i moczu są obecne niewielkie ilości rozpuszczonych cząsteczek MHC. Z badań tych wynika wiec jasno ze myszy przy wyborze partnera decydują się na osobniki z odmiennym zestawie MHC. Dzięki temu rodzice nie będąc pod tym względem podobni przekazują potomstwu szerszy zestaw immunologlobin i pozostałych genów zwiększając w ten sposób ich heterozygotyczność.
          Na zwiększenie różnorodności cząsteczek antygenowych, MHC wpływa minimalna heterozygotyczność, gdy organizm otrzymuje jeden zestaw od matki i drugi całkowicie różny od ojca. Geny te maja zdolność częstych mutacji a nawet istnieją charakterystyczne gorące miejsca szczególnie łatwo zmieniające się. Zmiany te zachodzić mogą również w sekwencji promotorów tych genów. Ponadto tworzyć się mogą heterodimery, gdy cześć łańcuchowa polipeptydowego pochodzi z jednego genu a cześć z drugiego. Procesy te wytworzyły się dzięki pozytywnej selekcji ewolucyjnej, dzięki której maksymalnie zwiększa się możliwość wiązania bardzo wielu różnych peptydów, co wyprzedza możliwość mutowania mikroorganizmów w celu uwolnienia się od zagrożenia ze strony układu odpornościowego. Oprócz ważnego znaczenia heterozygotyczności tych genów dla ochrony przed infekcjami. Geny MHC za pośrednictwem swoich produktów są odnośnikiem do porównań podobieństwa genetycznego. Różnice w pakiecie tych genów dają informacje o znacznych różnicach również w pozostałej części genotypu, co dla żywotności potomstwa jest bardzo ważne. Unikając podobnych zestawów alleli w MHC unika się równocześnie podobnych bardzo często szkodliwych wpływów homozygotyczności w innych częściach mapy genetycznej. Homozygotyczność taka często jest upośledzona dla posiadającego ją osobnika a może być również letalna.
          Analogiczne badania jak u gryzoni przeprowadzono u ludzi stosując jednak z oczywistych względów inne procedury. Przez dwie noce mężczyźni sypiali w niezmienionych koszulkach, na których gromadził się zapach. Kobiety po tych dwóch dniach otrzymywały do oceny owe koszulki. Kryterium oceny miałyby wonie nagromadzane na koszulkach substancji. Ochotniczki selekcjonowały próbki pod względem odczuwanych pozytywnych emocji, przyjemności i atrakcyjności płciowej. Jak się okazało kobiety za najbardziej przyjemne im. Wskazywały zapachy pochodzące od mężczyzn, u których badania wykazały odbiegający od danej kobiety profil sekwencji genów MHC. Zapach tych właśnie mężczyzn przypominał im woń dotychczasowych partnerów dwa razy częściej niż woń panów o profilu MHC zbliżonym do jej własnego, który przypominał ojców i braci. Należało teraz wyniki doświadczeń podeprzeć obserwacjami ze spontanicznie dokonywanych wyborów w ludzkich społecznościach. Dowodu na to ze u ludzi również może zachodzić podświadomie dążenie do partnera o odmiennym profilu MHC dostarczyły obserwacje zamkniętej amerykańskiej sekty, mennonitów. Członkowie tej organizacji zawierają związki małżeńskie jedynie w obrębie swojej grupy. Odkryto ze pomimo podobieństwa w zestawie genów systemu HLA u wszystkich członków sekty, większość par małżeńskich różniła się względem HLA. Wybór musiał być całkowicie nieświadomy i pozwalał uniknąć szkodliwych skutków dla dzieci takich par małżeńskich.
          Ewolucja wyposażyła jednak ssaki w mechanizm eliminujący a raczej zapobiegający pojawianiu się w populacji osobników o zbyt homozygotycznym zestawie genetycznym. By zapobiec przyszłym problemom i zagrożeniom takich osobników istnieje mechanizm immunologicznych samoistnych poronień. Dla człowieka pierwotnego był to niewątpliwie jak najbardziej pożyteczny mechanizm, który u ludzi cywilizowanych jest zjawiskiem często niepokojącym. Określeniem nawracające spontaniczne poronienia nazywamy, co najmniej trzy następujące po sobie poronienia przed upływem 28 tygodnia ciąży. Może to być również seria poronień po pojedynczej ciąży zakończonej urodzeniem żywego płodu, po co najmniej 28 tygodniu ciąży. Jeżeli zarodek otrzymuje różne zestawy genów od każdego z rodziców to przeciwciała blokujące matki rozpoznają obce antygeny ojcowskie u płodu. Wiążą się z nimi, ale ich nie niszczą chroniąc wręcz przed limfocytami. Jeśli antygeny HLA obu rodziców są wspólne czynniki blokujące się nie wiążą i odpowiedzi immunologiczne wobec płodu są typowe jak dla alloprzeszczepowi. Istnieje jeszcze drugi analogiczny mechanizm jednak tu decydujący jest kompleks antygenów kodowanych przez zestaw innych genów określanych jako TLX.
          Sygnały chemiczne pomagające w identyfikacji własnych lub obcych antygenów są szybko interpretowane przez układ odpornościowy. W związku z tym istnieje hipoteza mówiąca, że sygnały chemiczne noszące informacje o pokrewieństwie są odbierane i analizowane przez mechanizmy fizjologiczne zapożyczone od układu odpornościowego w czasie rozwoju ewolucyjnego.
          Należy mieć tu na uwadze, że zajmowanie się feromonami u człowieka jest przedsięwzięciem "niebezpiecznym". Wielu ludzi, którzy używają słowa, feromony w odniesieniu do człowieka to rzeczywistości oszuści i szarlatani niemający nic wspólnego z nauką. Często tak samo postrzegani są poważni naukowcy zajmujący się tą tematyką. Wystarczy poszukać informacji o feromonach choćby w Internecie a dowiadujemy się często rzeczy sprzecznych nawet ze zdrowym rozsądkiem.